- 1kg pszennej mąki
- 1/2 litra mleka
- 40g drożdży
- 60g masła
- 3 jajka
- łyżka cukru
- szczypta soli
Nadzienie:
- 300g białego sera
- 2 jajka
- 80g cukru pudru
- łyżka masła
- z połowy mąki, drożdży i mleka zrobić zaczyn i pozostawić w cieple na godzinę
- twaróg przepuścić 2-krotnie przez maszynkę, dodać do niego jajka, cukier puder i masło, dobrze wymieszać
- do zaczynu dodać stopione i przestudzone masło, mąkę, jajka i sól, dobrze wyrabiać, aby ciasto było gładkie i odchodziło od ręki, pozostawić ponownie w cieple na 2 godziny
- wyłożyć ciasto na posypaną mąką stolnicę, chwile wyrabiać, pokroić na małe kawałki równej wielkości i formować małe bułeczki
- kłaść na wysmarowanej masłem blasze, w odstępach 4 cm i pozostawić do wyrośnięcia
- gdy trochę wyrosną, w każdej bułeczce wycisnąć zagłębienie
- nałożyć nadzienie, posmarować brzegi watruszek rozbełtanym żółtkiem i piec ok. 20 minut w rogrzanym (180) piekarniku
Czyli ciąg dalszy kuchni rosyjskiej
- 500g. tłustego białego sera
- 1/2 szklanki smietany
- 2 jajka
- 250g. mąki
- 50g. cukru
- pół paczki cukru waniliowego
- masło do smażenia
- ser zmielić w maszynce do mielenia mięsa, dodać połowę mąki, jajka, cukier i wanilię, dobrze wymieszać
- na posypanej mąką stolnicy wyrobić ciasto, uformować w wałki i pociąć je, jak na leniwe pierogi
- obtoczyć w mące, i kłaść na patelnię z rozgrzanym masłem, i smażyć z obu stron na rumiano
-podawać na ciepło, posypane cukrem pudrem i polane śmietaną
- 6 szkl. mąki pszennej
- 50g drożdży
- 0,6 l mleka
- 5 jajek
- 150g masła
- 25 ml śmietanki
- sól
- cukier do smaku
- Zrobić zaczyn z ciepłego mleka, drożdży i 3 szkl. mąki.
- Gdy ciasto podrośnie, dodać do niego żółtka utarte z masłem, cukrem i solą, wymieszać. Dodać resztę przesianej mąki, dokładnie wymieszać i odstawić ciasto na 45-60 min. w ciepłym miejscu.
- Gdy ciasto już urośnie, dodać do niego ubitą śmietankę, wymieszaną delikatnie z pianą z białek, wymieszać ciasto ostrożnie od góry do dołu, odczekać jeszcze 10-15 min. i smażyć bliny z obu stron na złoty kolor na gorącej natłuszczonej patelni.
- 500g ziemniaków
- opakowanie włoszczyzny
- ser żółty 100g (starty)
- serek topiony 100g
- natka pietruszki
- sól, pieprz
- 150g wędzonego boczku
- przyprawa maggi
Pokrojone warzywa gotujemy do miękkości (w około 1,5 l wody), gdy będą już miękkie, dodajemy pokrojone w kostkę ziemniaki.
Gdy i ziemniaki będą miękkie, wrzucamy obydwa sery i gotujemy aż do rozpuszczenia się serów, wtedy dodajemy pokrojony w kostkę i podsmażony boczek i doprawiamy do smaku solą pieprzem i maggi.
Podajemy z białym pieczywem, posypane natką pietruszki.
- makaron penne 40 dag
- młody bób 30 dag
- wędzone udko kurczaka 1 szt
- śmietana 1/2 szkl.
- suszony tymianek 1/2 łyżeczki
- tarty parmezan 2 łyżki
- masło 2 łyżki
- sól
- pieprz
Bób ugotować w osolonej wodzie, odcedzić i obrać z łupinek. Udka zdjąć skórkę, podzielić mięso na drobne kawałeczki. Na rozgrzanym maśle smażyć ok. 2 min. Kurczaka i bób, potem dodać śmietanę, tymianek, sól, pieprz. Makaron ugotować al dente w osolonej wodzie, odcedzić. Dodać do gorącego sosu na patelni, wymieszać. Przełożyć danie na talerze i posypać parmezanem.
- 600g pręgi wołowej bez kości
- pęczek włoszczyzny (z kapustą)
- 600g ziemniaków
- 200g ogórków kiszonych
- 5 łyżek masła
- 2 cebule
- ½ szklanki gęstej kwaśnej śmietany
- czubata łyżka mąki
- sól, pieprz
Mięso gotujemy razem z włoszczyzną w małej ilości wody aż do miękkości.
Posiekane i zeszklone na maśle cebule, wkładamy do garnka o grubym dnie, dodajemy pokrojone w kostkę ziemniaki i mięso pokrojone w kawałki. Wlewamy bulion w którym dusiło się mięso i dusimy aż wszystkie składniki będą miękkie.
Dodajemy obrane i pokrojone ogórki, oraz warzywa z bulionu.
Przyprawiamy solą i pieprzem, wlewamy mąkę wymieszaną ze śmietaną. Ciągle mieszając doprowadzamy do wrzenia.
- 650g mielonego mięsa z indyka
- 2 dymki (bez szczypioru)
- 1 jajko
- 5 łyżek tartej bułki
- 1½szklanki bulionu warzywnego
- 200ml skondensowanego mleka
- 2 łyżeczki estragonu
- po szczypcie oregano, bazylii i tymianku
- 2 łyżki oliwy
- łyżka masła
- łyżeczka mąki
- sok z cytryny
- sól, pieprz
Obrane i posiekane dymki przesmażamy na oliwie. Łączymy je z mięsem, dodajemy jajko, łyżeczkę estragonu, sól i pieprz. Dokładnie mieszamy, formujemy kulki i obtaczamy w bułce tartej.
Do garnka wlewamy bulion, mleko, pozostałe zioła. Gdy zacznie wrzeć, wrzucamy pulpeciki i gotujemy je przez 20 minut.
Sos zagęszczamy mąką, dodajemy masło. Doprawiamy do smaku solą, pieprzem i sokiem z cytryny.
Podajemy z ryżem i warzywami z octu, np. marynowanymi patisonami lub papryką.
Lokal mieści się w piwnicy, przy ul. Mariackiej w Kołobrzegu.
Klimat i wystrój:
Czysto, schludnie, wygodnie. Jedyne co można zarzucić lokalowi, to fakt że znajduje się on w piwnicy. Tak jak w przypadku wspomnianej przeze mnie niedawno pizzerii „Metropolis” to praktycznie wyklucza z grona gości tego lokalu ludzi na wózkach inwalidzkich.
Ocena punktów 9 na 10 możliwych.
Obsługa: Miła, uprzejma, pomocna. Nie mam nic do zarzucenia.
Ocena punktów 10 na 10 możliwych.
Jakość jedzenia: Nie jedliśmy tam, tylko piliśmy
Podawana tam czekolada była niezła, jednak nie dorównywała tej w „Cacao Republika” w Poznaniu.
Ocena 8 na 10 możliwych.
Łączna ocena: 9 punktów na 10 możliwych.
Na pewno zawitam tam ponownie jeżeli kiedyś pojawię się w Kołobrzegu.
Lokal znajduje się w Kołobrzegu przy ul. E. Gierczak
Wystrój i klimat:
Czysto, schludnie, reprodukcje fotografii wiszące na ścianach sprawiają że jest na czym zawiesić oko w oczekiwaniu aż kelnerka przyniesie jedzenie. Bardzo dobrze dobrane oświetlenie, co ma kluczowe znaczenie, gdyż lokal znajduje się w piwnicy. Lokalizacja w piwnicy to jedyny minus tego świetnego lokalu – aby się tam dostać trzeba pokonać dość strome schody, co oznacza że klienci poruszający się na wózkach inwalidzkich nie mają tam czego szukać.
Ocena 9 punktów na 10 możliwych (-1 przez te schody…)
Obsługa:
Bez zarzutu. Pani która nas obsługiwała była miła, uprzejma i pomocna. Potrafiła także dobrze doradzić nam przy doborze potraw.
Ocena 10 punktów na 10 możliwych
Jakość jedzenia:
Wprawdzie ten lokal to pizzeria, ale nie jedliśmy tam pizzy. Mogę tylko napisać że zarówno zapiekany makaron jak i zestawy typowo obiadowe z kurczakiem, frytkami i surówką były doskonałe. Paskudce szczególnie zasmakowała sałatka grecka – skubnąłem jej trochę z talerza i faktycznie, była świetna
Ocena 10 punktów na 10 możliwych
Łączna ocena to 9 punktów na 10 możliwych, ze względu na te schody. Pomimo tego, jesteśmy oboje zdecydowani pójść tam coś zjeść, gdy tylko zawitamy do Kołobrzegu.
To był dziwny wyjazd… Choć może określenie „dziwny” nie jest właściwe. Może raczej należałoby powiedzieć inny niż wszystkie dotychczasowe. Lecz przecież na dobrą sprawę każda nasza podróż różni się od pozostałych, każda dostarcza odmiennych wrażeń, ale każdej wracamy z dobrymi wspomnieniami.
Tym razem, na przełomie zimy i wiosny wybraliśmy się do Kołobrzegu, które kiedyś było niemieckim Kolbergiem i do tej pory przez naszych zachodnich sąsiadów, zwłaszcza tych emerytowanych, jest odwiedzane. My zwiedzaliśmy niewiele, w ogóle szwędaliśmy się też nie zbyt intensywnie i leniwie. Jednak zobaczyliśmy nasze morze zimą: czyste, ciche i dostojne, jakby nabierało sił przed hordami plażowiczów, którzy rozłożą się u jego brzegu już za kilka miesięcy. W porcie też panował spokój i bezruch, jedynie latarnia niewzruszona stała na posterunku.
Deptakiem w centrum miasta miło było się przejść, mimo że nie był to spacer zbyt długi i dzięki temu i nie męczący.
Oczywiście nie skąpiliśmy sobie pysznych rzeczy, łechcących nasze podniebienia. Jednak opisem doznań kulinarnych, jak to ma we zwyczaju, zajmie się Paskud.
Jednym słowem nawdychaliśmy się troszkę jodu, poznaliśmy nowe miejsca, odetchnęliśmy od codziennych obowiązków i… pozostały wspomnienia.